CMENTARZ W KALINIE WIELKIEJ






Grób Marianny z Michalczewskich Jastrzębskiej, właścicielki Raszówka.


Napis:

D. O. M.

  Maryanna z Mi-
chalczewskich Jastrzęb-
ska urodzona 8 Grudnia
1801 umarła 5 Lutego
1841 .......................




Pomnik nagrobny Adama Dą(m)bskiego, położony na ogrodzonym terenie.
Napis:

Tu leży
Adam z Lubrańca
Dąbski...
Listopada .......
/pozostały tekst nieczytelny/



Pomnik nagrobny Antoniny z Michalczewskich Dąmbskiej, drugiej żony Jana Dąmbskiego. Jan Dąmbski, uczestnik powstania listopadowego zakupił Kalinę Wielką około 1850 roku.
Był prezesem Rady Opiekuńczej Zakładów Dobroczynnych powiatu miechowskiego.





Grób Grabkowskich, właścicieli Śladowa i Dąmbskich, właścicieli Kaliny Wielkiej /teren ogrodzony/.



Napis:


GRÓB
FAMILII GRABKOWSKICH Z GRABEK
I
DĄMBSKICH Z LUBRAŃCA




Paulina z Dąmbskich Grabkowska, żona Hipolita Grabkowskiego, kawalera Orderu Virtuti Militari.
Córka Adama Dąmbskiego, kapitana Wojsk Polskich (1783), dziedzica Chruszczyny Małej oraz Śladowa - 
 i Anny z Laskowskich. 
Zbiory Marii Osuchowskiej w zasobach Muzeum Ziemi Miechowskiej.






Teodozja z Woźniakowskich Grabkowska, żona Adama Grabkowskiego.
Zbiory Marii Osuchowskiej w zasobach Muzeum Ziemi Miechowskiej.





Uszkodzony nagrobek dzieci Lucjana Piotra Szczęsnowicza i jego żony Marianny z Waligórskich, właścicieli dóbr Góry Miechowskie (Góry Panieńskie).
Pogrzebano tu ich dwie córki: Mariannę Apolonię, ur. w 1870 r. i Lucynę Helenę ur. w 1872 r.
Na dzień dzisiejszy (2018 r.) można przeczytać jedynie fragmenty napisów. Grób położony jest przy grobach rodziny Wojniłłowiczów, niedaleko grobów Dąmbskich i Grabkowskich.
W 1917 r. Góry Miechowskie dzierżawione przez Bauerna stanowiły  własność Wincentego Szczęsnowicza, syna Lucjana i Marianny.
Z ich córką - Ewą Teodorą w 1894 r. ożenił się Bolesław Wojniłłowicz, wówczas pomocnik naczelnika Stacji  Miechów, później właściciel dóbr Piekoszów pod Kielcami. 



Grób Ewy Woyniłłowicz ze Szczęsnowiczów, córki Lucjana i Marii z Waligórskich. Być może spoczęła w miejscu pochówku swych rodziców.


Grób Mariana Woyniłlowicza, syna Bolesława i Ewy ze Szczęsnowiczów, ostatniego właściciela dóbr Góry Miechowskie. 

Kolekcja herbów dziedziców Gór Miechowskich: Syrokomla odm. Woyniłłowicz - Woyniłłowiczów, Jastrzębiec - Szczęsnowiczów , Odrowąż - Waligórskich, Grzymała - Łagowskich.











DZIEDZICE DÓBR GÓRY MIECHOWSKIE 
WALIGÓRSCY, SZCZĘSNOWICZOWIE I WOYNIŁŁOWICZOWIE
 

Waligórscy i Szczęsnowiczowie

Podmiechowska wieś Góry Miechowskie na przestrzeni dziejów posiadała wielu właścicieli. Od około 1860 r. dzierżawili ją Teofila z Łagowskich oraz jej mąż Feliks Waligórski.
Urodzona w 1817 r. Teofila Łagowska, c. Ignacego i Róży z Krajeńskich w 1838 r. wyszła za mąż za urodzonego w galicyjskim Czernichowie Feliksa Waligórskiego, syna Onufrego i Tekli Czaplickiej. Był on wówczas ekonomem w Sieciechowicach – podobnie jak ojciec panny młodej, który zarabiał na życie w ten sam sposób w Stogniowicach.
Teofila Łagowska miała jeszcze ośmioro rodzeństwa (tyle metryk udało się odnaleźć), a wśród nich także o 2 lata młodszą siostrę Eleonorę Salomeę, którą poślubił w 1833 r. Franciszek Mazaraki, syn Jana i Elżbiety z Heleńskich. Rodzina Mazaraki wyróżniała się aktywną i patriotyczną postawą podczas powstań narodowych.
Wracając do Waligórskich – udało się ustalić imiona ich siedmiorga dzieci:
1) Marianna Antonina Róża,
2) Dionizy Teofil,
3) Wojciech,
4) Jan,
5) Florentyna Eleonora,
6) Władysława Felicjanna,
7) Maria.

Feliks Waligórski był zarządcą majątków prawdopodobnie do 1860 r., kiedy to przejął dzierżawę dóbr Góry Miechowskie, w których zamieszkał wraz z rodziną. Około 1862 r. pożyczył pod zastaw prawa użytkowania (władania) majątkiem Góry sumę 2400 rubli Cyryakowi Wyszkowskiemu. Jako procent od tej sumy Waligórski uzyskał kontynuację dzierżawy.
W 1863 r. wybuchło powstanie mające na celu przywrócenie Polsce niepodległości. Brali w nim udział ziemianie, inteligencja, rzemieślnicy oraz chłopi. Działania zbrojne prowadzone były między innymi na ziemi miechowskiej i pińczowskiej. W książce zawierającej wspomnienia Jana Newlina Mazarakiego - siostrzeńca Teofili z Łagowskich Waligórskiej - znajduje się informacja redakcji, że jako sanitariuszka udzielała ona pomocy rannym powstańcom podczas potyczki oddziału płk. Bończy z Rosjanami w rejonie Gór Pińczowskich (18.06.1863 r.). Waligórska podczas samarytańskiej pracy została ranna, co też miało się przyczynić do jej przedwczesnej śmierci po kilku latach (zdjęcie grobu Waligórskiej w Wolicy powyżej).
W miejscu, gdzie została ranna (przy drodze wiodącej z Gór do Przecławki), stoi żelazny krzyż na kamiennym cokole. Historia ta, przekazywana z pokolenia na pokolenie, funkcjonuje do dziś w tamtym rejonie. We wspomnianej potyczce ranny został także siostrzeniec Waligórskiej – Jan Mazaraki.
W 1864 r. po donosie dworskiego służącego oskarżono Feliksa Waligórskiego o to, że „nie donosił władzom o oddziałach przechodzących przez majątek, groził służbie karą za donoszenie władzom o powstańcach, nie doniósł, że w 1864 r. syn ziemianina Wyszkowskiego zabrał 64 rub. państwowych pieniędzy pocztylionowi, który przewoził je ze Skalbmierza do Miechowa”. Był sądzony przez sąd wojenno-polowy w Olkuszu i Audytoriat Polowy; skazano go na 8 lat ciężkich robót w twierdzach na Syberii. Na trasie jego zesłania znalazł się Tobolsk, Krasnojarsk, Irkuck, Nerczyńsk i Siwakowa w okolicy jeziora Bajkał.
W 1867 r. dzięki staraniom żony Teofili oraz ks. dziekana Ludwika Ruczki z Krakowa (posła do austriackiego parlamentu), Waligórski został przez cara ułaskawiony. Jako obywatel austriacki osiadł w Krakowie, gdzie wynajmował część swego dużego mieszkania na stancję dla uczniów i studentów.
Po aresztowaniu Waligórskiego jego żona przeniosła się do swej siostry mieszkającej w Przecławce, gdzie zmarła w 1868 r. Jej grób znajduje się na cmentarzu parafialnym w Wolicy – odnowiony w ostatnich latach staraniem prof. Marii Mazaraki z Krakowa.

Córka Feliksa i Teofili – Marianna Waligórska w 1860 r. wyszła za mąż za urodzonego w Gobiatach na ziemi grodzieńskiej Lucjana Szczęsnowicza. W akcie małżeństwa zapisano, że mający 33 lata Lucjan był urzędnikiem Komory Celnej w Michałowicach. Ślub odbył się w Kalinie Wielkiej, a państwo młodzi zamieszkali Górach Miechowskich. Świadkami byli Tomasz Dąmbski (właściciel Kaliny Wielkiej) oraz Dionizy Waligórski, szlachcic z Warszawy, ojciec chrzestny Marianny.
Krewni Lucjana - Szczęsnowiczowie z Gobiat brali udział w powstaniu styczniowym, w związku z tym po jego upadku mogli się spodziewać utraty majątku. Aby temu zapobiec przekazali fikcyjnie jego część zaprzyjaźnionemu z nimi Rosjaninowi Pawłowi Kłobukowowi. Mieli oni sporo ziemi (folwark miał powierzchnię około 340 morgów), dwór oraz młyn wodny nad Werbelą. Ich potomkowie mieszkali w Gobiatach do lat 60. XX w. Obecnie znajduje się tam ośrodek Dom pod Modrzewiem.
Władze carskie zesłały w 1864 r. Lucjana Szczęsnowicza do Guberni Ołonieckiej na północy Rosji, skąd powrócił do królestwa w 1865 r. Przyczyną miały być między innymi częste kontakty z nieznanymi osobami z Krakowa, czyli po prostu podejrzenia o spiskowanie. Tak więc prawie w tym samym czasie zesłańcami zostali ojciec i mąż Marii Szczęsnowiczowej. Góry Miechowskie pozostały bez gospodarzy…
W 1871 r. Lucjan i Maria Szczęsnowiczowie na mocy aktu notarialnego zakupili użytkowane przez nich od wielu lat dobra Góry Miechowskie (do tej pory byli posiadaczami).
Pierwszym dzieckiem Szczęsnowiczów był urodzony w 1863 r. Wincenty. Uczył się w szkole realnej w Krakowie mieszkając na stancji prowadzonej przez swego dziadka, Feliksa Waligórskiego. Po ukończeniu nauki w Krakowie podjął studia na wydziale inżynieryjnym Politechniki Ryskiej, uzyskując tytuł inżyniera. Podczas studiów aktywnie działał w Arkonii, jednej z najstarszych polskich korporacji akademickich. Założyli ją 9 maja 1879 r. Polacy studiujący na Politechnice Ryskiej. Wincenty po ukończeniu studiów pracował jako inżynier miejski w Warszawie. Mieszkał przy Alejach Jerozolimskich 113. W 1910 r. powrócił z Warszawy do Gór Miechowskich, by je objąć we władanie.
W 1866 r. urodziła się Michalina Bronisława, która w 1887 r. wyszła za Karola Rybińskiego, krakowskiego architekta urodzonego w Gumniskach w parafii tarnowskiej. Jako ciekawostkę należy przytoczyć informację, że utrwalił ją na płótnie znany malarz, portrecista europejskiej arystokracji, Kazimierz Teofil Pochwalski.
W 1870 r. urodziła się Marianna Apolonia, natomiast w 1872 r. Lucyna Helena – obie zmarły w dzieciństwie, o czym świadczy stary nagrobek znajdujący się na cmentarzu w Kalinie Wielkiej ufundowany przez rodziców.

Kolejnym dzieckiem była urodzona w 1876 r. Ewa Teodora, która wyszła za mąż za poznanego w Kielcach Bolesława Mariana Woyniłłowicza. Świadkami na ślubie byli Tomasz Dąmbski (właściciel Kaliny Wielkiej) oraz Dionizy Waligórski – szlachcic z Warszawy, a zarazem ojciec chrzestny panny młodej. Pan młody był pomocnikiem naczelnika stacji Miechów w parafii Tczyca, również czasowo tam mieszkający.
Lucjan Szczęsnowicz zmarł w 1900 r., natomiast jego żona Maria z Waligórskich w 1916 r. Oboje spoczęli na cmentarzu parafialnym w Kalinie Wielkiej.

Napis na nagrobku córek Szczęsnowiczów:

DOM
SZCZĘSNOWICZOWIE
Swym dzieciom
Maryi ur. 9 lutego
18… r., zm. 24 grudnia
Lucynie ur. ……………….
…………………………………


Woyniłłowiczowie

Najstarszym znanym z imienia protoplastą rodu Woyniłłowiczów z Gór Miechowskich był żyjący w XV w. Siemion. Ta gałąź Woyniłłowiczów, która jest w kręgu naszych zainteresowań i mieszka do dziś w powiecie miechowskim, rozwijała się w parafii Dereczyn na grodzieńszczyźnie, a dokładniej we wsi Walkiewicze.
Około 1802 r. właścicielem Walkiewicz, Łukowicz, Woronicz był Paweł Woyniłłowicz, były major Wojska Polskiego, Komisarz Cywilno-Wojskowy w powiecie Słonimskim. Miał on 8 synów, a wśród nich Feliksa, który ożenił się z Marią Szpinek. Feliks miał pięcioro dzieci – 4 synów oraz córkę (odnaleziono niektóre akty chrztów).
Jednym z synów był urodzony w 1819 r. Felicjan Wincenty, który ożenił się w 1863 r. z Julią Podolską. Ślub miał miejsce w Warszawie, a pan młody pracował tam jako urzędnik Banku Polskiego. Między małżonkami została zawarta umowa przedślubna, która zapewne regulowała sprawy majątkowe. Bank Polski na zawarcie tego małżeństwa wydał Felicjanowi specjalne pozwolenie. Rodzina początkowo mieszkała w Warszawie, a następnie w Radomiu – i w tych miastach rodziły się dzieci. Było ich sześcioro:
1) Kazimierz,
2) Bolesław Marian,
3) Eugenia Leontyna,
4) Antonina Feliksa,
5) Helena Julia,
6) Zofia Augusta,
7) Irena (?).


Bolesław Woyniłłowicz pracą swoją związał się z koleją i jako urzędnik kolejowy pracował m.in. w Kielcach, Charsznicy (Stacja Miechów), Potoku. W dniu 10 listopada 1894 r. w kościele w Kalinie Wielkiej poślubił Ewę Teodorę Szczęsnowicz z którą zamieszkał w Górach Miechowskich. Był wówczas pomocnikiem naczelnika Stacji Miechów (obecnie Charsznica).
Podczas pobytu w Charsznicy wybudował 2 budynki, z których zapewne czerpał zyski. Wzniósł także między 1907 a 1911 r. kamienicę w Kielcach przy ul. Słowackiego 23 – obecnie znajduje się w tym miejscu Wojewódzki Dom Kultury, a obiekt ze względu na charakterystyczny wygląd nazywany jest „Zameczkiem”.
Bolesław był też współwłaścicielem najpopularniejszego kieleckiego Hotelu Bristol oraz teatru, gdzie do wyłącznej dyspozycji Wiyniłłowiczów była pierwsza loggia przy scenie (korzystali z niej wraz z najstarszymi synami – Marianem i Lucjanem). W wypoczynkowej miejscowości Piekoszów Bolesław zakupił około 100 ha gruntu, natomiast jego żona Ewa ośrodek podworski (dworek wraz 10 morgami pola), który miał być przeznaczony dla ich córek.
Można powiedzieć, że Woyniłłowiczom dobrze się wiodło, jednak po kilkunastu latach zamieszkiwania w Kielcach Bolesław postanowił zainwestować pieniądze w budowę kolei wąskotorowej przeznaczonej do wywozu kamienia z kamieniołomu Jaworznia koło Kielc do Piekoszowa. Sprzedał posiadane udziały w nieruchomościach oraz kamienicę przy ul. Słowackiego, jednak w związku z dużymi kosztami, kolejowej inwestycji nie udało się dokończyć.

Bolesław i Ewa mieli 8 dzieci:
1) Lucjan, nie ożenił się, mieszkał najpierw w Kielcach, potem w Górach Miechowskich; pochowany w Kalinie Wielkiej.
2) Marian Wincenty (1896-1946) ur. w Górach Miechowskich, ożenił się z Władysławą Bielecką, pochowany na cmentarzu w Kalinie Wielkiej.
3) Izabella Maria Janina ur. w 1896 r. w Górach Miechowskich, wyszła za Michała Sikorskiego, mieszkała w Piekoszowie i tam została pochowana. Dzieci: Maciej i Elżbieta.
4) Stefan Kazimierz ur. w 1900 r. w Górach Miechowskich, nie ożenił się, pochowany obok Michała Sikorskiego w Kielcach.
5) Anna ur. w 1905 r. w Charsznicy, wyszła za Klemensa Mazurkiewicza - handlowca, mieszkała w Miechowie, a następnie w Gdańsku. Pochowana w Gdańsku. Córki: Maria i Jadwiga.
6) Janina, nie wyszła za mąż, mieszkała w Kielcach i tam została pochowana.
7) Marianna ur. ok.1910 r. w Bilczy, wyszła za mąż za Mieczysława Zielińskiego z Piekoszowa. Pochowana w Piekoszowie. Córki Ewa i Emilia.
8) Wacław ur. w 1912 r. w Kielcach, brał udział w II wojnie światowej, więziony w obozie jenieckim, po wojnie wyemigrował do Australii. Pochowany w Halla koło Sydney.

Ze względu na niechęć Bolesława do niezwłocznego zgłaszania narodzin swych dzieci u proboszczów prowadzących księgi metrykalne, zapisane powyżej daty urodzenia należy przyjąć jako orientacyjne.
Około 1933 r. Ewa Woyniłłowicz powróciła z trójką dzieci do brata do Gór Miechowskich, natomiast Bolesław pozostał aż do śmierci w majątku w Piekoszowie. W 1935 r. w ramach reformy z majątku tego odłączono kilka działek gruntu z przeznaczeniem na wykup dla okolicznych chłopów. W związku ze spadkiem wartości ziemi, niektórzy z tych chłopów weszli w sądowy spór z Bolesławem o obniżenie ceny sprzedaży.
Marian Wincenty Woyniłłowicz po ukończeniu nauki w Kielcach studiował malarstwo w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych (obecnie ASP). Po pewnym czasie objął Góry Miechowskie po swym wuju Wincentym Szczęsnowiczu. Ożenił się w 1926 r. z córką gospodyni kalińskiego proboszcza, Władysławą Bielecką, która odznaczała się wielka urodą. W majątku byli zatrudnieni robotnicy, jednak Marian angażował się w prace gospodarskie osobiście, co pamięta do dziś pani Amelia Dunin z Dąmbskich. Podczas II wojny światowej działał w strukturach Armii Krajowej.

Marianowi i Władysławie Woyniłłowiczom urodziło się troje dzieci:
1) Wacław Maciej + Zofia Szymczyk,
2) Elżbieta + Marian Nowak,
3) Jadwiga + Włodzimierz Natkaniec.

W styczniu 1945 r. Woyniłłowiczowie udzielili schronienia w swoim domu rodzinie Dąmbskich z Kaliny Wielkiej, która musiała uciekać przed NKWD w obawie o życie. Za okazaną pomoc do dnia dzisiejszego jest im wdzięczna wspomniana wyżej Amelia Dunin, wówczas kilkunastoletnia dziewczyna.
Po wojnie majątek nie został Woyniłłowiczom odebrany, ponieważ jego powierzchnia nie była na tyle duża, by podlegać reformie rolnej.
W 1946 r. po ucieczce partyzantów z więzienia św. Michała w Krakowie prawdopodobnie Marian Woyniłłowicz udzielił im pomocy – podobnie jak Franciszek Dróżdż z Lisin. Obaj w tym samym roku zostali zamordowani przez nieznanych sprawców. Dobra Góry Miechowskie znów zostały bez gospodarza…
Majątek który pozostał, Władysława Woyniłłowicz podzieliła pomiędzy trójkę dzieci: Wacława, Elżbietę i Jadwigę. Obecnie w miejscu, gdzie był dworek Woyniłlowiczów (spalony w 1946 r.) mieszka wraz z rodziną Marian Woyniłłowicz, syn Wacława Macieja.


Herby dziedziców Gór Miechowskich i ich przodków: Syrokomla odm. Woyniłłowicz - Woyniłłowiczów, Jastrzębiec - Szczęsnowiczów , Odrowąż - Waligórskich, Grzymała - Łagowskich.

CMENTARZ W SŁABOSZOWIE

 

 

 

Grobowiec rodziny Byszewskich h. Jatrzębiec, właścicieli Dziaduszyc.

 

 

 

 

Tablice z inskrypcjami z grobowca Byszewskich /przy wejściu na cmentarz/ - poniżej ich treść.

/xp/

PAMIĘCI WŁADYSŁAWA Z DROZDOWA BYSZEWSKIEGO
SYNA ADAMA I MARYI ZE SŁUBICKICH
* UR. 26 MAJA 1854 R. + 3 SIERPNIA 1905 R.
W DZIADUSZYCACH

/herb/

ZAZNAŁEM UCISKU I BOLEŚCI - O PANIE
WYBAW DUSZĘ MOJĄ
PS. 114.
/XP/

PAMIĘCI
TERENI
Z DROZDOWA BYSZEWSKIEJ
CÓRKI WŁADYSŁAWA I JADWIGI
Z OSTROWSKICH

* 1 STYCZNIA 1882 R. + 7 PAŹDZIERNIKA 1896 R.
W DZIADUSZYCACH

/herb/

TA DZIEWECZKA NIE UMARŁA ALE ŚPI

Św. ŁUK. VIII 62.       

BYSZEWSCY

Z Dziaduszycami od lat 60-tych XIX wieku związana była rodzina Byszewskich h. Jastrzębiec. Ostatnimi właścicielami Dziaduszyc byli Konstanty Byszewski i jego żona Leokadia. Ojciec Konstantego, Władysław Byszewski miał pięcioro dzieci:
- Konstanty - odziedziczył po ojcu Dziaduszyce, ciężka choroba w młodości spowodowała, że do końca życia nie mógł chodzić. Część majątku poszła na leczenie.  Paradoksalnie dzięki temu Dziaduszyce nie zostały rozparcelowane a właścicielka przez jakiś czas mogła pozostać w majątku po II wojnie światowej.
Pan Byszewski miał samochód i szofera, ale korzystał z niego tylko w czasie, gdy drogi były przejezdne. Jeździł dużo za granicę, studiował na uniwersytecie w Belgii. Konstanty Byszewski zmarł w Dziaduszycach w 1939 roku. Jego prochy zostały przeniesione przez córkę Konstancję (na zdjęciu) na cmentarz salwatorski w Krakowie. Po latach spoczął obok swej żony Leokadii.
Mama pani Konstanji Cęckiewicz z Byszewskich w czasie wojny była w AK, więc po jej zakończeniu nie była najlepiej traktowana przez władzę ludową, musiała co jakiś czas meldować się na UB w Miechowie. Dodatkowo była przecież wdową po ostatnim dziedzicu Dziaduszyc.
Nowa władza zajęła dwór i urządziła w nim posterunek milicji. Nieraz było słychać jak katują akowców. Wtedy pani Leokadia Byszewska sprzedała majątek rodzinie Kawiorskich, którzy - niestety - niedługo po zakupie zmarli w tragicznych okolicznościach. We dworze powstała szkoła, natomiast grunt i dawny ogród dostał sie w prywatne ręce.
- Teresa - zmarła mając 15 lat, prawdopodobnie na szkarlatynę.
- Maria - wyszła za mąż za Michała Ostrowskiego h. Korab, ze względu na pokrewieństwo musiała dostać dyspensę od Papieża. Mieszkała w majątku Radoszewnica koło Częstochowy. Mówiło się w rodzinie, że miała nieszczęśliwe życie.
- Jadwiga - siostra Janina, od 1927 roku matka przełożona klasztoru sakramentek (benedyktynek) w Warszawie. W czasie, gdy była tam przeoryszą doprowadziła klasztor do odrodzenia i rozkwitu, świętując w nim 250 lecie powstania.
31 sierpnia 1944 roku na skutek bombardowania zniszczony został klasztor i kościół. Pod gruzami zginęły 34 zakonnice, 4 księży oraz do 1000 osób cywilnych. Cudem uratowało się 13 zakonnic, w tym przewielebna matka przełożona Jadwiga Byszewska - s. Janina, wyciągnięta wraz z inną zakonnicą spod gruzów chóru. Po wojnie Jadwiga Byszewska przebywała w opactwie w Staniątkach, gdzie zmarła w 1951 roku.
- Tekla - wstąpiła do zakonu dominikanek misjonarek pod Paryżem, chciała wyjechać na misje do Japonii, jednak ze względu na to, że była potrzebna w Warszawie, wróciła do Polski za sprawą księcia Woronieckiego, rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Była współzałożycielką Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi w Warszawie. "W 1932 r. pierwsze siostry rozpoczęły życie wspólne. M. Tomea Byszewska – dominikanka “wypożyczona” ze zgromadzenia francuskiego w Namur – kierowała tworzącą się wspólnotą, czuwała nad formą życia zakonnego i przekazywała bogactwo duchowości dominikańskiej."
Niestety, nie spełniły się marzenia Tekli by osobiście wyjechać na misje...

Rodzina Byszewskich wśród przodków miała znamienite osobistości. Najbardziej znanym i sięgającym najwyższych godności w Rzeczypospolitej był generał Arnold Byszewski h. Jastrzębiec. Arnold,  syn Franciszka i Julianny z Taczanowskich, dworzanin Józefa Cywińskiego, dostał się na służbę króla Stanisława Augusta. Dzięki sympatii jaką darzył go król szybko doszedł do wysokich godności i znacznego majątku. W 1770 roku walczył przeciwko Konfederacji Barskiej. Od 1775 roku generał-major, od 1787 podkoniuszy koronny, od 1790 roku generał lejtnant i dowódca dywizji wielkopolskiej. "W dywizji wielkopolskiej Służyli pod nim wielcy i mający wielkie pochodzenie. Jenerał Józef Czapski, brygadierzy Paweł Biernacki i Damazy Mioduski. W jego szeregach był również Tadeusz Kościuszko, który dopiero, co wrócił z Ameryki i przywiózł laury dla kraju." Poseł na sejm w trzech kolejnych sejmach, należał do rady przybocznej króla.

Przyjaciel hetmana Ksawerego Branickiego - który w obronie honoru pojedynkował się z Giacomo Casanovą. Obaj zostali ranni, lecz Casanova zachował się niehonorowo.

"Byszewski dowiedziawszy się o tym pojedynku i rannym przyjacielu ruszył w pogoń za uwodzicielem. Wpadł do teatru gdzie przypuszczalnie ukrył się Casanova. W obronie Casanovy - oraz dyrektora teatru Karola Tomatisa – stanął hrabia Moszyński." Byszewski ranił go, a w konsekwencji tego musiał się ukrywać przed grożącą mu karą śmierci.

Arnold Byszewski ożenił się z hrabina Katarzyną Skórzewską h. Drogosław, podkomorzanką poznańską. Zmarł w Komorzu w 1800 roku, w dwa lata po śmierci swego dobroczyńczy, króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. 

 

Na zdjęciu (fot. K. Wilczyński) fragment obrazu Friedricha Antona Lohrmanna Posłuchanie młynarza przez Stanisława Augusta po zamachu Konfederatów Barskich. Po lewej stronie w staropolskim stroju generał Arnold Byszewski. 

Źródło:  http://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/pl/edukacja/baza-wiedzy/franciszek-ryx-nie-tylko-kamerdyner-jego-krolewskiej-mosci?gallery=posluchanie-mlynarza-przez-stanislawa-augusta-po-zamachu-kon,2144
Dostęp 27.01.2016 r.
 

Skrócona genealogia - od generała Arnolda Byszewskiego.
Arnold Anastazy Byszewski (1723-1800) ożeniony z Katarzyną Skórzewską h. Drogosław (1749-1797)- właściciel dóbr: Okęcie, Załuski, Raków, Rakowiec, Opacz i Michałowice.
Arnold i Katarzyna mieli pięcioro dzieci, z których syn Antoni Ignacy Byszewski (1782-1854) kapitan, dziedzic dóbr Ujejsce - obecnie dzielnica Dąbrowy Górniczej - ożenił się z Ludwiką Badeni h. Bończa (1790-1873).
 Antoni i Ludwika mieli ośmioro dzieci, z których Adam Kacper (1831-1897), dziedzic Bejsc, ożenił się z Marią Słubicką h. Prus I (1832-1915).
 Adam (w 1869 roku wskazywany już jako dziedzic Dziaduszyc) i Maria mieli pięcioro dzieci, z których Władysław Jan Filip (1854-1905), właściciel Dziaduszyc, ożenił się z Jadwigą Ostrowską h. Korab.
Władysław i Jadwiga mieli pięcioro dzieci, z których syn Konstanty (1880-1939) był ostatnim właścieielm Dziaduszyc.
Córką Konstantego i jego żony Leokadii jest Konstancja Cęckiewicz z domu Byszewska (ok.1930- ). 



Grób Byszewskich na Salwatorze w Krakowie.(2016)
Do grobu zmarłej w 1985 roku Leokadii Byszewskiej przeniesiono ze Słaboszowa doczesne szczątki jej męża Konstantego oraz Władysława i Tereni Byszewskich.

Pomnik nagrobny dziedziców Ilkowic - Jastrzębskich. (2019)


 
W grobie pogrzebano następujące osoby:
  • Kajetan Jastrzębski i jego żona Marianna z Wielogłowskich Jastrzębska,
  • Eufrozyna z Wielogłowskich Jastrzębska,
  • Joanna z Jastrzębskich Paszycowa,
  • Emilia z Symonowiczów Cywińska.

Pomnik nagrobny Jordanów - właścicieli Zbigał, Dziaduszyc, Słupowa i Mieronic. (2019)

W grobie pogrzebano Ludwika Jordana i jego żonę Apolonię z Milewskich oraz Katarzynę z Saskich Milewską. Ludwik Jordan był uczestnikiem powstania listopadowego, generałem wojska polskiego, kawalerem Legii Honorowej. (za Minakowskim).

Ludwik Jordan (ok.1790-1854), syn Andrzeja, wnuk Antoniego łowczego bełskiego i podwojewodziego pilzneńskiego, dziedzic dóbr Mieronice, Dzieduszyce, Słupów i Zbigał w dawnym powiecie miechowskim, major(?) wojsk polskich z 1831 r., pełnił funkcję radcy Dyrekcji Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Warszawie.
Jego syn Władysław (1819-1891) brał udział w walkach w 1846 i 1848 r. na terenie Polski i Węgier, adiutant Józefa Bema na Węgrzech, pułkownik wojsk tureckich oraz agent Czartoryskich na Wschodzie. Podobnie działał jego drugi syn Zygmunt (1824(?)-1866?). Córka Władysława – Joanna, była żoną Władysława Dąbskiego, właściciela Wojnicza i Przybysławic; po ich bezpotomnej śmieci w 1877 r. dobra przeszły w ręce Zygmunta Jordana, a potem jego dzieci. (za AN w Krakowie)

Z dokumentów archiwalnych Jordanów znajdujących się w Archiwum Narodowym w Krakowie wynika, że przez wiele lat borykali się  oni z problemami finansowymi.
I tak w 1838 r. miała nastapić sprzedaż inwentarza znajdującego się w dobrach Dziaduszyce, będących własnością Ludwika i Apolonii Jordanów. Dzięki częściowej spłacie długów Dyrekcja Główna Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego przychyliła się do ich prośby i odstąpiła od sprzedaży inwentarza, wyznaczając jedynie sprzedaż zapasów.
W 1842 r. Bank Polski informował, że majątki Mieronice, Dziaduszyce oraz Słupów są zadłużone na kwotę 2795 rubli srebrnych i 87 1/2 kopiejki. Na Dziaduszycach oparto pożyczkę gotówkową, natomiast na Mieronicach i Słupowie pożyczkę na zakup maszyn rolniczych z Białogonu.
W 1843 r. sporządzono w Dziaduszycach protokół zajęcia drogą sekwestracji zaległości podatkowych. "W spichrzu pusto, krów i koni nie ma". Wobec braku inwentarza zajęto przyszłe czynsze należne od czynszowników: propinatora i młynarza.
Około 1845 r. Wojciech Brach cedował Zbigały, które trzymał prawem zastawu za 25000 złp. na rzecz Władysława Jordana - pod kilkoma warunkami, m. in., że ten weźmie na siebie wierzyciela Eugeniusza Jordana.
W 1848 r. niejaki Piotr Jaszewski, posiadacz dóbr Włoszczowa, nabył wieś Zbigały - z możliwością odkupu przez Apolonię z Milewskich Jordanową. Apolonia Jordanowa w 1850 r. występuje jako dzierżawca Zbigał.

Kazimierz Girtler nie miał o Ludwiku Jordanie dobrego zdania. "...pieniacz, szachraj, interesa przez niego tak były zawikłane, że synowie nie mogli ani odrobiny majątku po nim na czysto posiąść". W jego akcie zgonu zapisano, że był  possessorem wsi Zbigały.

CMENTARZ WOJENNY
W SŁABOSZOWIE

MOGIŁA ŻOŁNIERZY
POLEGŁYCH
W I WOJNIE ŚWIATOWEJ
1914-1915
Spoczywa tu 25 żołnierzy armii
austro-węgierskiej, 18 rosyjskiej
i 4 nieznanej przynależności armijnej.
Symboliczny grób ofiar Katynia, mieszkańców gm. Słaboszów:

Ku czci ofiarom pomordowanych
w KATYNIU oficerom
      Wojska Polskiego
- KRZEMIŃSKI Józef
- GONCIK Karol
i wszystkich pomordowanych
z terenu gm. Słaboszów
28.09.2009 r.
Kreator stron internetowych - przetestuj